wtorek, 27 grudnia 2016

Przedświąteczne bestialstwo

Święta, święta i po świętach,a to co było przed nimi już nikt nie pamięta... meh 😔 Opowiem Wam dzisiaj historię jaka przytrafiłam się nam z Taiyem w przedświąteczny piątek. Gdyby nie mój pies te zwierzaki pewnie by już nie żyły (to be honest*).
Jak wszystkim powszechnie wiadomo Święta Bożego Narodzenia to chyba jedne z najbardziej zabieganych i komercyjnych świąt. Moja mama wybyła się na taki mały bazarek niedaleko naszego miejsca zamieszkania. Zadzwoniła do mnie, żebym przyniosła jej kasę bo już to co miała rozpłynęło się 😲. Byłam wtedy z Taiyem na spacerze, a wiem, że on nie przepada za takimi miejscami. Dużo tam ludzi i przedmiotów, które w pewien nieznany mu sposób lewitują nad ziemią, przez co są dość abstrakcyjne jak na jego mały, przestraszony rozumek. No ale cóż, mama prosi to trzeba słuchać. Gdy przebrnęliśmy przez ten plac tortur, poszliśmy w dalszą trasę. Nagle koło śmietnika Taiyek wypatrzył akwarium z trocinami. Wracając bez psa, pewnie nie zwróciłabym na nie uwagi, bo przecież można akwaria wymieniać, to nic dziwnego. Jednak z psem podeszłam do tego, gdyż był ewidentnie zainteresowany tą anomalią. Nagle z pod trocin wychylił się jeden, a zaraz po nim drugi pyszczek. Były to dwa chomiki, które ewidentnie chowały się w trocinach przed mrozem. Pogoda nie zbyt dopisywała: padał deszcz ze śniegiem i wiał wiatr. Pierwsza moja myśl była bardzo głupia - na pewno ktoś je zostawił i zaraz po nie wróci. Nagle cofka... coś ty nie bądź niemądra - ludzie to świnie, ktoś wyrzucił te maleństwa zamiast je oddać do zoologa, albo spytać się kogoś ze znajomych czy nie chce. Tai wyraźnie znudził się odkryciem i chciał już iść dalej, ale ja teraz musiałam coś z tym zrobić. Próbowałam się dodzwonić do mamy, żeby spytać się czy mogę chwilowo przetrzymać chomiki w domu. Niestety nie odbierała. Szybki telefon do znajomej, która zadeklarowała się, iż może przenocować chomiki. Już brałam maleństwa z mrozu i wtedy zza rogu przybyła ma mama. Nie stawiała zbytnich oporów, tyle że miała całe ręce zawalone siatami. Ja z psem w rękach... słaboo. Zapięłam Taiya w pasie, a akwarium taszczyłam w rękach. Oczywiście obiekt, który nie towarzyszy nam na spacerach wywołał u rudego lekkie zmieszanie, lecz wkrótce się przyzwyczaił. Gdy gryzonie znalazły się w naszym mieszkaniu wzbudziły lekkie zdziwienie. Mam namyśli trzaskanie drzwiami mojego dziadka, który ewidentnie nie przepada za tym gatunkiem. Siostra natomiast była zachwycona, kolędowała przy nich podczas całego pobytu! Dała im jeść i pić, gadała (właściwie to tiutiała*) do nich. Był jeden tyci tyci problemik. Tai poczuł się pewnie na swoim terenie i chciał się 'zabawić' z chomikami. Zwierzaki zostały na klatce, a on próbował się przekopać przez drzwi 😶 Poszłam więc z prośbą do dziadków czy nie przechowają ich dosłownie na jakąś godzinkę... babcia zaczęła się jąkać i wahać, gdy nagle dziadek podszedł i podsumował ,,One tu tylko zostaną na godzinę i nie dłużej, zrozumiałaś? A ty Teresa (moja babcia) nie dyskutuj i zajmij się robotą." 
Szybko udało się znaleźć nowy dom dla chomików, z czego się bardzo cieszę. Ostatecznie historia skończyła się dobrze i zostały już tylko pozytywne wspomnienia (nie licząc tego aspołecznika, który w zimę wyrzucił dwa chomik zostawiając je na pewną śmierć).



_________________
* to be honest - będąc szczerym
   tiutiać - wydawać z siebie takie wysokie dźwięki, seplenić celowo, tak trochą jak dorośli ludzie                       rozmawiają z małymi dziećmi myśląc, że w jakiś nieznany, mistyczny sposób je zrozumieją                 i vice versa

Zbliża się Sylwester więc pamiętajcie, żeby właściwie zadbać i zabezpieczyć przed ucieczką wasze zwierzaki. Z roku na rok odnoszę wrażenie, że te fajerwerki to tylko zaspokojenie wizualnych potrzeb człowieka i przynoszą gorsze szkody niż efekty. Niestety nie możemy temu zapobiec. Przetrwajcie Wy i Wasi pupile no i szczęśliwego 😳🎊

sobota, 3 grudnia 2016

Miejskie ZOO

Wydawać by się mogło, że jeżeli chcemy podziwiać piękne i dzikie okazy zwierząt to musimy wybrać się do zoo i płacić za bilet wstępu. Tymczasem pragnę Wam przedstawić moją alternatywę dla tej opcji. Mianowicie MIEJSKIE ZOO! W nim takie okazy jak ślepe małpy, bezmózgie sowy i nie tylko! Podziwiać je można podczas codziennych spacerów. Wygłaszają one swe mądrości oraz dają bardzo praktyczne rady co do postępowania i wychowania Waszego czworonoga. Pozwolę sobie zacząć prezentację tych jakże często spotykanych okazów spacerowych: 

Humanistyczna hiena
Idąc sobie z Taiyem koło magicznej sieci osiedlowych sklepów spożywczych udało nam się wyodrębnić taki gatunek jakim jest humanistyczna hiena. Rozpoznaliśmy ją w dość ciekawych okolicznościach. Otóż w deszczowy, zimny i dający po oczach wiatrem dzień udałam się z moją puchatą kulką na spacer. Przechodząc niedaleko KFC na trawniku leżały kości. Oczywiście czuły nos psa od razu wyczaił ten zapach, ale kiedy zauważyłam co się kroi od razu zaczęłam go od tamtego miejsca odciągać. Wiadomo, jak shiba już sobie coś upatrzy to nie ma uproś. Będzie ciągnąć w tamtą stronę. Z tego powodu musiałam szarpnąć lekko za smycz, ażeby mój księciunio ogarnął, iż zmierzamy w inną stronę. Gdy uczyniłam ten jakże haniebny gest od razu zza rogu wyłonił się starszy już okaz humanistycznej, moherowej hieny podrzucając iż tak się nie robi i że pieseczek biedny, brak swobody... To był mój zły dzień więc ograniczyłam się do prychnięcia i poszłam w swoją stronę. Nie mniej jednak gatunek pozostał w mej pamięci.

Bezmózga sowa
Jest to okaz wbrew pozorom często spotykany na psiarskiej drodze. Jeden z nich mieszka nawet w naszym bloku, a najgorsze jest to, że żyje stadnie wraz ze swoją oblubienicą o mniejszym rozmiarze puszki mózgowej, niż osobnik samczy. Uważają oni trawniczek przed swoim oknem za ich prywatny ogródek, który równocześnie jest miejscem kultu zdechłej roślinki bytującej na tymże terenie. Gdy tylko Taiyek wchodzi na trawkę choćby jedną łapką to samica wali w okno, i macha rękami. Niestety, nie znam jej języka, więc również odmachuje przyjaźnie ręką na powitanie. Samiec bezmózgiej sowy jest bardziej rozgadany. Kiedy pies niucha sobie o ich świątyni wychyla się przez okno i prawi, iż mocz mego psa to mu śmierdzi nawet przy zamkniętym oknie. Odpowiadam mu grzecznie czy na pewno spuścił wodę po oddaniu moczu 😊. Z samcem bezmózgiej sowy można dość ciekawie podyskutować, lecz i tak nie wyjdzie z tej rozmowy nic owocnego. Najchętniej żywią się gówno-burzą i osiedlową aferą.

Ślepa małpa.
Osobnik bardzo groźny, mogący być reinkarnacją starego procarza. Porozumiewa się bezsłownie przechodząc od razu do czynów. Poluje z wysokości swojego balkonu. Gdy tylko weszliśmy z Taiyem na jego terytorium, nie wiedzieliśmy na co się piszemy. Miałam Taiya na flexi, więc on stał na trawie, a ja na chodniku pod zadaszeniem. Nagle patrze, i coś spadło koło mojego psa. Widzę, że Tai tez obserwuję. Pomyślałam, że może ptak załatwił swoje potrzeby albo co. Pies dalej niucha w zaroślach. Po chwili znowu coś ląduje koło niego, lecz już bliżej łapek. Pierwsze co mi wpadło do głowy, to to że deszcz zaczął padać, ale przecież nie był by on aż tak widoczny. Zerknęłam więc do góry i ujrzałam zamykające się drzwi balkonowe. Po chwili podchodzę do mojego czworonoga i widzę, dwa całkiem dobrej jakości jabłka. Zostawiłam incydent bez echa, choć miałam gdzieś w potylicy zamiar aby odrzucić broń właścicielowi. Kilka dni potem znowu w tym samym miejscu ale już w godzinach nocnych mój pies popełnił większą zbrodnie - wysikał się na trawę w pobliżu ślepej małpy! Udało nam się przejść niezauważonymi. Stanęliśmy na chodniku. Nagle coś rozlało się koło mnie. Mało brakowało, a byłabym cała oblana wodą. Odeszliśmy kawałek dalej, a tu okazało się że stara małpa ruszyła do pościgu. Był to osobnik płci męskiej. Na szczęście była noc, a przedstawiciel tego gatunku, chyba na prawdę ma problem ze wzrokiem bo po minucie wrócił do swojego gniazda.

Na dziś kończymy prezentację naszego miejskiego zoo. Gdy tylko zarejestruje,y nowe okazy, na pewno dodamy je do bazy danych!
Dziękuję wytrwałym za cierpliwość, bo ostatnio miałam deficyt blogowy, ale już powróciłam do życia 😏







poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Jak się nam żyje? ✄ Plany na nowy rok szkolny

Heloł maj frendz ✋ Taaa, wiem, że była głucha cisza... Nie dzieje się u nas nic ciekawego. Wakacje minęły, Taiyo nie odkrywał żadnych nowych miejsc, bo to nasz mały boidupek, także z nim ciężko gdziekolwiek. Są przeciągi i remonty na osiedlu, wiec ogon podkulony. Mamy nowe szelki od Magdy, bo oczywiście stare prawie przegryzł. Także będzie recenzja. Cztery łapy Poza Kraty trochę padają, bo na razie zaangażowanie idzie głownie od mojej strony, a na tyle frontów to ja nie wyrabiam. Szkoda, bo fajny koncept był z tego. Jakbyście jednak byli zainteresowani jeszcze to zarzucę Was teraz linkami:
FP na Facebook'u 
☞ Grupa 
☞ Info o akcji
Żarło, żarło i zdechło :/
Od kilku miesięcy Tai ma na sobie obrożę przeciw pchelną i kleszczową więc tez pewnie opinia będzie.
Ruszył Facebookowy FP https://www.facebook.com/rudyshibau/ Obserwujcie i bądźcie na bieżąco ツ
Chciałabym jeszcze napisać post o kramach. Z racji tego, ze nasz shibulek to taki trochę księciunio niejadulek. Przetacza się więc przez nas masa psiego papu. Swoją opinię mamy wyrobioną, więc pewnie się z Wami nią podzielę w najbliższym czasie.
Zrepostuję wpis o smyczach, bo wymaga on aktualizacji c:
Chciałabym zacząć pewien projekt, ale na razie ciiiś... 
Post to taki <<mam nadzieję>> przed smaczek tego co zrobimy od września tego roku.

╭━━╮
┃╭╮┃
┃╰╯╰┳╮╱╭┳━━╮
┃╭━╮┃┃╱┃┃┃━┫
┃╰━╯┃╰━╯┃┃━┫
╰━━━┻━╮╭┻━━╯
╱╱╱╱╭━╯┃
╱╱╱╱╰━━╯


sobota, 2 lipca 2016

Światowy Dzień Psa

Jak wiecie lub nie 1 lipca obchodzony był Światowy Dzień Psa. Nie żebym jakoś specjalnie to świętowała, ale tak się złożyło, że tego dnia postanowiliśmy wziąć Taiya na dłuższy spacer. W grę weszła także wizyta w kawiarni, ale po kolei...
Biorąc pod uwagę fakt, że ostatnio słońce przygrzewa to nie obeszło się bez wody dla psa. Wybraliśmy się w godzinach późno popołudniowych, więc beton już tak nie parzył w łapki a i temperatura sobie odpuściła. Naszym celem był plac centralny, lecz trzeba było uwzględnić fakt, że o 20:00 był Harry Potter. Z naszym strachliwym i jednocześnie pobudzonym psem nie było łatwo. Punktem kulminacyjnym było rondo, gdzie o tej porze jeszcze pełno większych samochodów, tramwai i autobusów. Gdy przeszliśmy już tą gehennę zapanował względny spokój. Na dawno zapomnianej drodze Taiyek wyczuwał nowe zapachy i z początku trudno go było okiełznać. Po pewnym czasie dał jednak za wygraną i w miarę ładnie szedł na smyczy. Plusem, a zarazem minusem okazał się wybór flexi, która średnio się sprawdza na zatłoczonych chodnikach. Trzeba jej jednak przyznać, że na łąkach nowohuckich była wspaniała! 9m dzikiego szaleństwa 🐾 Po drodze napotkaliśmy fajną graffitową ścianę. Nie wzięłam swojego telefonu i z tego powodu nie mamy tak dużo zdjęć, ale na ścianie fota jest!


Fakt faktem model był dość kapryśny i nie do końca interesował się sesją... Eh te gwiazdy 🌠 
Ruszyliśmy na dalszy obchód. Wbrew moim oczekiwaniom Taiyo był dość pozytywnie nastawiony do innych psów, czego bym się nie spodziewała odkąd urosły mu jajka. Tym długim marszem doszliśmy na łąki, gdzie była przerwa na wodę. Później poszliśmy wzdłuż ich krawędzi aby nasz pies mógł sobie trochę poniuchać. Tam wypatrzyliśmy Łancafe, która okazała się psiolubną kawiarnią (nawet z miską dla psa na wodę!)

<zdjęcie nie moje, pochodzi z hiphuta.wordpress.com>

Bardzo ładną mają miejscówkę z pięknymi widokami i możliwością skorzystania z leżaków i stołów na świeżym powietrzu. <Jak tam kiedyś zaglądniecie to polecam brownie 🍰 >. Taiyo miał też okazję wejść do lokalu i zapoznać się z dźwiękami i zapachami. Jak na niego był dość spokojny w takim miejscu, co uważamy za nasz mały sukces ^^ Po krótkim odpoczynku wyruszyliśmy w drogę powrotną. Tym razem wracaliśmy przez osiedle, a nie za główną ulicą, ponieważ było to szybsze i mniej stresowe rozwiązanie.
Nasz piątkowy popołudzień uważamy za udany z perspektywy ludzkich dwóch nóżek jaki i czterech psich łapek!

Rest time 💤

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Cztery łapy Poza Kraty: To tylko kolejny numer

Pomimo tego, że psy to istoty żywe, to nie każdy człowiek potrafi traktować je z należytym szacunkiem lub też zapewnić minimum potrzeb. Jednym z takich przykładów jest 2578.

Hej człowieku,
Z tej strony 2578. Nie wiem, co Wam zrobiłem, ale nawet nie mam imienia. Jest nieznane tak samo jak moje pochodzenie. Jedyne co o mnie wiadomo to to, że musiano mi amputować nogę w skutek ciężkiego wypadku. Gdy błąkałem się w poszukiwaniu ciepłego kącika potrąciła mnie machina na kółkach. Nie wiele pamiętam z tamtej chwili. Wiem tylko, że zostałem przewieziony do schroniska w Jamrozowiźnie pod Kłomnicami. Może kiedyś miałem imię, ciepły dom i kochających ludzi, ale teraz? Teraz mam numer 2578. Nie mogę narzekać, bo jest mi ciepło i mam co jeść, ale takie warunki nie są godne dla żadnego czworonoga, który kocha Was bezinteresownie.



Obecnie bardzo dobrze sobie radzę, jak na kalekę. Rehabilitacja i regularne ćwiczenia niewątpliwie pomagają mi w dalszym rozwoju. Żyję codziennością, którą mógłbym nazwać szarą, ale tak nie zrobię. Jestem bardzo wesoły i pogodny. Jedyne czego mi potrzeba do szczęścia to ciepły dom i kochający ludzie. Dzięki nim poczuję się szczęśliwy i odwzajemnię ich miłość po dwakroć. Mam nadzieję, że mój niewielki defekt nie jest w tym zbyt dużą przeszkodą. Bardzo chciałbym aby tak nie było, lecz cóż mogę poradzić na ludzką nieodpowiedzialność? 
Wesołym szczeknięciem chciałbym przypieczętować moje wywody 🐶
2578




Jeżeli zdecydowałeś się na adopcję dzwoń do pani Patrycji pod numer telefonu 660 239 666
Okaż serce i pokaż klasę! 🐾

niedziela, 5 czerwca 2016

Świadomy właściciel - bezpieczna przysłość

Jeżeli decydujemy się na wybór psa, powinna w nas istnieć pewna świadomość. Po pierwsze hodowla (nie biorę pod uwagę schroniska, bo tak na prawdę nie miałam doczynienia z całym schroniskowym procesem). Biorąc z tak zwanych pseudo* wspieramy czarny rynek. Psy z takich hodowli są trzymane w okropnych warunkach (szczególnie suki). Dość często są nieożywione i zaniedbane. Dlatego przed wybraniem hodowli powinniśmy:
Sprawdzić hodowlę
Poszukaj w necie hodowli rasy, która cię interesuje. Znajdź dogodną pod względem dojazdu, a także wiarygodną. Popytaj znajomych psiarzy, którzy mogą być w temacie. Jest szansa, że co nieco wiedzą na ten temat. 

Renoma publiczna.
Wpisz nazwę hodowli i poszukaj opinii w internecie. Zadzwoń do hodowcy i z nim porozmawiaj. Najlepiej umów się jeszcze na spotkanie. Poznasz wtedy warunki w jakich trzyma psy, a także dowiesz się czegoś jeszcze o rasie.
Jeżeli już jesteś na etapie, gdzie masz 100% pewność że puchata mała kulka, to coś czego ci na prawdę potrzeba to:

Zweryfikuj problem na chłodno.
Zastanów się (z rodziną, jeżeli mieszkacie razem) czy aby na pewno to jest to. Takie małe coś to żywe stworzenie, a nie tylko  przedmiot do wygrzewania nóg w chłodne zimy! To także kolejne obciążenie finansowe (no chyba że chcemy  aby nasz pies był zawszony, chory i ogólnie zaniedbany). Pochłaniacz wolnego czasu i zabiegacz o nasze spojrzenie, to drugie imię wszystkich psopodobnych stworzeń. Wyjazdy na wakacje czy ferie? Patrz pkt. kolejny...

Lepiej znajdź petsittera lub przekup swoją babcię.
Zamierzasz wyjechać na wakacje nad morze lub zagranice? Haha dobry żart! A tak serio - wakacje/ferie/urlop z psem są możliwe. Jest kilka możliwości. Primo pies jedzie z Wami/Tobą. Tutaj zaczynają się komplikacje, bo nie wszystkie hotele/domki chcą widzieć futrzaki w swoich 4 ścianach. Ponadto w niektórych krajach wybrane rasy są zakazane (np. amstaffy bodajże w Anglii). Do tego dochodzą koszty za przewóz i noclegowanie psa. Plus świadomość tego, że do części knajp z psami nie wpuszczają, a na imprezy czworonogowi się nie spieszy. Także radze poszukać petsittera, albo kupić babci kwiaty i Merci :P

Weterynarz za darmo nie robi.
Dysplazja, nużyca, przeziębienia, wyciskanie gruczołów okołodbytowych, szczepienia, wszy, kleszcze, obcinanie pazurów (jeżeli sami się boimy), zszywanie różnych części ciała, alergik, problemy z zębami, zatrucia, otyłość, wymioty, niedobór elektrolitów, udary, zawały, załamania... chcecie więcej?
Jeśli na prawdę nie rozmyśliłeś się jeszcze do tego momentu, to możesz być z siebie dumny. Teraz omówmy fakt, co będzie jak już takowego psa posiadamy.

Wyprawka.
Napomknęłam kiedyś o tym tutaj. Będzie o tym osobny post, jak odpowiednio wszystko dobrać. Na razie wymienię pokrótce tylko podstawę: 2 miski, szczotka, zabawki, mata do sikania (przydatna w okresie szczenięcym), karma, legowisko, obroża/szelki, smycz, kaganiec, szczepienia i krople wszelakie, żwacze.

Dawka czasu i energii.
Pies jest mały = dużo bałaganu i czasu poświęconego dla niego. Nie patrzmy z perspektywy, że to tylko zwierzę.Do jest szczeniak, czyli psie dziecko. A jak ludzie obchodzą się z dziećmi? Opiekują się 24 na dobę, karmią z butli, doglądają i zapewniają komfort. Na szczęście młody mies potrzebuje tylko 20 na dobę :") A tak serio to większość czasu przesypia. Jednak jak nie śpi to kombinuje, a wtedy trzeba go mieć na oku. 

Nawet nie planuj remontu. 
Po pierwszym tygodniu albo będzie wszystko zasikane albo zgryzione. I... pełno sierści w koło, także polecam dla tych sfiksowanych na punkcie czystości 👌

Jeżeli np. jutro jedziesz odebrać szczeniaka/psa, to nie pozostaje mi nic więcej, jak ci pogratulować i życzyć abyś nie osiwiał przez najbliższe 15 lat!




czwartek, 26 maja 2016

Mamy logo!

Większość blogów posiada swoje logo. Spamują nim pod każdym postem, na każdym zdjęciu. Jednym słowem wszędzie gdzie się da. Dlaczego by więc nie zrobic własnego, shibowego logo. Odkryłam w necie programik i postanowiłam zakasać rękawy! Zanim projekt został przeniesiony do komputera, powstało parę projektów na kartce. Później parę trików i czarnej magii i tak powstało nasze cudeńko ;) :


Jestem z niego zadowolona ^^ Nie jest to przejaw sztuki z 
najwyższej półki ale masakry tez chyba nie ma :P Tak więc przygotujcie się na spamy shibowym logo c: Jeżeli jesteście zainteresowani moim pracami wpajacie na rysunkowego bloga: BLAQART